Dlaczego poprawki do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym niczego nie zmieniają?

Werska PDF

W toczącym się procesie legislacyjnym nad poselskim projektem ustawy o Sądzie Najwyższym (druk sejmowy 1727) zostały zgłoszone poprawki przez posłów PiS, w tym poprawki zainicjowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości i Prezydenta RP. Treść poprawek odnoszących się do powoływania sędziów SN proponowanych przez Klub Poselski PiS, które zyskały poparcie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, została zawarta w sprawozdaniu Komisji (druk 1769, zwłaszcza punkty 45 – 47). Z propozycji tych wynika, że Prezydent RP będzie decydował, którzy z obecnych sędziów SN “pozostaną w stanie czynnym” (nowy art. 87 projektu). Sędziów tych będzie wskazywał Minister Sprawiedliwości, zaś Krajowa Rada Sądownictwa będzie  podejmowała w tym zakresie uchwałę w terminie 14 dni od otrzymania wniosku Ministra Sprawiedliwości (nowy art. 87a projektu).

Zastanówmy się zatem, czy te poprawki coś zmieniają w ocenie projektu ustawy, który został – m.in. w opublikowanym w ostatni poniedziałek wspólnym stanowisku dziekanów wydziałów prawa – określony jako sprzeczny z Konstytucją. Pozostaje zasadnicza wątpliwość, czy w drodze ustawy można przenieść w stan spoczynku obecnych sędziów SN i czy zgodna z Konstytucją jest procedura weryfikacji sędziów SN, którzy mieliby pozostać na swoim urzędzie, proponowana w projektowanej ustawie.

Przedstawiona poprawka niestety nie usuwa tych wątpliwości. Co do pierwszego pytania, należy zauważyć, że przeniesienie w stan spoczynku większości (lub nawet wszystkich, bo projekt tego nie wyklucza) obecnych sędziów SN narusza art. 180 ust. 1 Konstytucji. Nie uzasadnia tej decyzji art. 180 ust. 5 Konstytucji, gdyż nie chodzi o zmianę ustroju sądów (przepis ten zdaje się dotyczyć sądów powszechnych; a nawet gdyby przyjąć, że także SN, to nie ma podstaw do uznania, że w projekcie chodzi o nowy organ sądowniczy, skoro zadania SN w projekcie ustawy pozostają w zasadzie takie same jak obecnie) ani tym bardziej granic okręgów sądowych.  Co więcej, w komentarzach do art. 180 ust. 5 Konstytucji stwierdza się, że „[P]odobnie instrumentalny charakter miałoby wprowadzanie ustawą zmian ustroju czy organizacji sądów, jeśli ich celem byłoby nie poprawienie funkcjonowania sądów i efektywności ich działania, lecz właśnie możliwość usunięcia określonych sędziów z pełnionych funkcji” (Konstytucja RP. Tom II. Komentarz do art. 87 – 243, pod red. M. Safjana i L. Boska, Warszawa 2016, art. 180 Nb. 53). Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku analizowanego projektu, gdyż proponowane w nim zmiany nie przyczyniają się w żaden sposób do poprawy funkcjonowania SN, lecz wręcz mają charakter dysfunkcjonalny, na co wskazano we wspólnym stanowisku dziekanów wydziałów prawa.

Gdy chodzi o drugie pytanie, to należy się zastanowić, czy istnieją obiektywne kryteria, na podstawie których Krajowa Rada Sądownictwa, a następnie Prezydent RP, mieliby dokonywać wyboru sędziów, którzy mieliby pozostać na swoim urzędzie po wejściu w życie ustawy. Punktem wyjścia przy odpowiedzi na to pytanie musi być założenie, że wszyscy obecni sędziowie SN spełniają kryteria umożliwiające powołanie ich do SN (przynajmniej według obowiązującej ustawy o SN).

Czy kryterium wyboru mogłaby być np. postawa sędziego? Jeśli sędzia SN dopuściłby się przewinienia dyscyplinarnego i zostałby za nie ukarany (lecz nie został usunięty z urzędu), to przymusowe przeniesienie go w stan spoczynku stanowiłaby naruszenie zakazu ponownego karania za ten sam czyn. Załóżmy zatem, że sędzia SN dopuścił się przewinienia dyscyplinarnego, lecz nie został dotąd za nie ukarany (ale wciąż można go ukarać). W tym wypadku odmowa zgody na zajmowanie przez niego stanowiska sędziego i przeniesienie w stan spoczynku oznaczałaby jego ukaranie bez przyznania mu prawa do obrony. Naruszałoby to też prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji). Czy zatem podstawą wyboru sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP mogłoby być podejrzenie o jego współpracę z organami bezpieczeństwa przed 1989 r., co w świetle art. 30 § 1 pkt 7 i § 6 poselskiego projektu ustawy może stanowić podstawę wygaśnięcia stosunku służbowego sędziego? Obecni sędziowie SN, urodzeni przed 1 sierpnia 1972 r., musieli składać oświadczenia lustracyjne. Skoro nie zostało wydane wobec urzędującego sędziego prawomocne orzeczenie o złożeniu niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, nie można twierdzić, że jest on kłamcą lustracyjnym.

Czy wobec tego podstawą wyboru sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta mogłoby być osiągnięcie wieku emerytalnego według projektowanej ustawy? Gdyby tak miało być, to racjonalny ustawodawca zapewne by na to wskazał. W tym wypadku może także zachodzić podejrzenie, że decyzja oparta wyłącznie na kryterium wieku byłaby przejawem dyskryminacji, skoro projektowana ustawa nie uzależnia decyzji o możliwości pełnienia funkcji sędziego od wieku obecnych sędziów SN. Mogłoby to stanowić także naruszenie prawa unijnego, w którym zakaz dyskryminacji ze względu na wiek został uznany w wyroku Trybunału Sprawiedliwości z 22 listopada 2005 r. w sprawie Mangold (C-144/04). Nawet gdyby nie podzielić tego stanowiska i przyjąć, że obecni sędziowie SN, których pozostawiono by na urzędzie mimo osiągnięcia wieku emerytalnego określonego w projekcie ustawy (art. 31 § 1), musieliby przecież – po wejściu w życie ustawy – uzyskać zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska (art. 31 § 1 projektu), to przecież wiek nie mógłby być już podstawą odmowy zajmowania stanowiska przez sędziów, którzy wieku emerytalnego jeszcze nie osiągnęli.

Czy kryterium wyboru sędziów mogłaby być więc np. płeć sędziego? Oczywiście, że nie, bo oznaczałoby to dyskryminację ze względu na płeć (zakazana w unijnym prawie pracy) i naruszenie zasady równości wobec prawa (art. 32 ust. 1 Konstytucji) oraz dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach (art. 60 Konstytucji).

Może wreszcie podstawą wyboru sędziego przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP byłaby ocena jego dotychczasowego orzecznictwa? Pomijając już fakt, że trudno ocenić orzecznictwo sędziego w sytuacji, gdy większość podejmowanych przez SN rozstrzygnięć zapada w składach wieloosobowych (co najmniej 3 sędziów), a tajemnica narady sędziowskiej wyklucza ustalenie, który z sędziów w jaki sposób głosował przy wydawaniu rozstrzygnięcia (chyba że taki sędzia złożył zdanie odrębne), to Konstytucja nie przyznaje Krajowej Radzie Sądownictwa ani Prezydentowi RP kompetencji do oceny merytorycznej rozstrzygnięć podejmowanych przez sądy.

Jak zatem z tego krótkiego zestawienia wynika, brak praktycznie jakichkolwiek  racjonalnych kryteriów, na podstawie których Krajowa Rada Sądownictwa a następnie Prezydent RP mogliby podjąć decyzję o wyborze dotychczasowych sędziów SN, którzy będą mogli nadal orzekać w SN. Tym samym nasuwa się wniosek, że musi tutaj chodzić albo o kryteria polityczne, albo że decyzje wobec sędziów będą podejmowane całkowicie dowolnie. W obydwu wypadkach proponowane zmiany projektu ustawy należy uznać za niezmieniające stawianego wobec niego zarzutu, że przeniesienie w stan spoczynku obecnych sędziów SN dokonane będzie z naruszeniem Konstytucji. Co więcej, zgodnie z nowym art. 87a § 1 projektu, nadal to Minister Sprawiedliwości będzie wskazywał sędziów SN, w stosunku do których Krajowa Rada Sądownictwa i Prezydent RP będą podejmowali decyzję o ich pozostawieniu „w stanie czynnym”. Konstytucja nie przewiduje udziału Ministra Sprawiedliwości, a więc organu władzy wykonawczej, w procedurze powołania sędziego, zaś zwolnienie aktu powołania sędziego przez Prezydenta RP z wymogu uzyskania kontrasygnaty (art. 144 ust. 3 pkt 17 Konstytucji) wręcz taki udział wyklucza. Tym samym jedynym rozwiązaniem pozostaje złożenie veta w stosunku do tej ustawy przez Prezydenta RP.

 

Prof. dr hab. Jerzy Pisuliński

Dziekan WPiA UJ

Data opublikowania: 22.07.2017
Osoba publikująca: Wojciech Wyżykowski